|
Z nadziejami na zwycięstwo przystępowaliśmy do wczorajszego spotkania z Konso-Landem. Niestety przeciwnik szybko je rozwiał i już na samym początku spotkania objął prowadzenie.
Taktyka jaką przyjęli rywale sprawdzała się niemal bezbłędnie. Przyczajeni za podwójną gardą tylko czekali na nasze pomyłki, które pomimo tego, że utrzymywaliśmy się przy piłce i staraliśmy się atakować jednak musiały się przytrafić. Bramkę na 2:0 straciliśmy podobnie, odebrana nam futbolówka po szybkiej wymianie podań znalazła się przed naszą bramką, gdzie przeciwnicy nie mieli problemu z umieszczeniem jej w siatce. Na przerwę schodziliśmy więc z „bagażem” dwóch bramek do odrobienia, jednak cały czas wierzyliśmy, że taką stratę jesteśmy w stanie odrobić. Niestety tuż po wznowieniu gry zostaliśmy skarceni kolejną bramkę i właściwie można było stwierdzić, że jest „pozamiatane”. Chwilę później w sytuacji sam na sam znalazł się Artek i został sfaulowany przez bramkarza. Do „jedenastki” podszedł Mati i pewnym uderzeniem zdobył kontaktowego gola. Po tym trafieniu złapaliśmy wiatr w żagle i atakowaliśmy coraz śmielej i po raz kolejny się opłaciło. Z własnej połowy z piłką wyszedł Mati, następnie podał do Radiego, ten wypatrzył niepilnowanego Darka, który dopełnił formalności. Wydawało się, że „mamy” Ich. Lecz wtedy po raz kolejny rywal „dał znać o sobie” i przegrywaliśmy 2:4. Czasu ciągle pozostawało na tyle, by oblicze tego spotkania uległo zmianie i tak też się działo. Po szybkim wyprowadzeniu piłki w dogodnej, aczkolwiek niełatwej pozycji do oddania strzału znalazł się Radi i uderzeniem z ostrego kąta w długi róg zdobył bramkę na 3:4. Po raz kolejny „poczuliśmy krew” i po raz kolejny się udało. W sytuacji sam na sam znalazł się Artek i delikatnym „dziubnięciem” obok bramkarza doprowadził do remisu. Nam jednak ciągle było mało i chcieliśmy to spotkanie wygrać. Tak się jednak nie stało, podczas rozgrywania autu futbolówkę przechwycili rywale i na sekundy przed końcem strzelili na 5:4. Wkrótce po tym sędzia zakończył ten bardzo ładny dla oka mecz, jednak zadowoleni mogli być tylko kibice oraz rywale. Z nas kipiała złość i żal. Idealnym odwzorowaniem naszych myśli jest sławny wywiad z Grzegorzem Skwarą, do którego link zamieszczam: http://www.youtube.com/watch?v=Chhp-DTf-oQ&feature=related Dziś już jednak emocje opadły, trzeba więc pogratulować rywalom zwycięstwa i czekać z nadziejami na rehabilitację w następnej kolejce.
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |